Komiksy z Kaczogrodu

Wpis

wtorek, 24 lipca 2012

Leming z medalionem

The Lemming with the Locket, scen. i rys. Carl Barks

Zastanawiałem się jakiś czas (circa 5 minut spędzonych w rzeczywistości na dość żenującej próbie przypomnienia sobie przedszkolnej wyliczanki), jakim fajnym kaczym komiksem mógłbym zacząć tego bloga, gdy dotarło do mnie, że jest takie słowo, który napędza w ostatnich dniach błędne koło polskiej publicystyki, a prawdopodobnie nie napędzałoby, gdyby nie komiks z wujkiem Sknerusem. Jak już się pewnie domyśliliście z tytułu notki, chodzi o "leminga". Nie będę tu pisał kogo i dlaczego jedna ze stron politycznego sporu nazywa na "cześć" tych skądinąd sympatycznych gryzoni, bo i po co promować głupotę. Ciekawsze jest, że gdy zajrzymy na Wikipedię, aby dowiedzieć się, skąd w ogóle wziął się stereotyp leminga-seryjnego samobójcy, natrafimy na dość istotną wzmiankę na temat komiksu, o którym więcej za dwa akapity.
Cytując (i lekko przy tym poprawiając) darmową encyklopedię (polski tekst posiłkuje się najprawdopodobniej anglojęzycznym odpowiednikiem):


Mit o „masowym samobójstwie” lemingów ma długą historię, a na jego popularność złożyło się wiele czynników. W 1955 Carl Barks narysował dla disnejowskiego magazynu "Uncle Scrooge" komiks pt. „Leming z medalionem” (The Lemming with the Locket). Komiks powstał z inspiracji artykułem w magazynie "The American Mercury" z 1954 i przedstawiał ogromne ilości lemingów skaczących z norweskich klifów do morza."


Jeśli powyższą informację przyjmujecie z pewnym sceptycyzmem co do opiniotwórczej roli magazynu "Uncle Scrooge", musicie wziąć pod uwagę, że w połowie lat 50. komiksy Disneya sprzedawały się w nawet jak na tamte czasy ogromnym, kilkumilionowym nakładzie, a więc dostęp do zawartych w nim treści był powszechny. Hipoteza, że to właśnie ta historyjka wznieciła w świadomości Amerykanów (a później obywateli innych krajów, gdzie komiks był przedrukowywany) ledwie tlący się wcześniej mit wydaje się uzasadniona. Tyle tytułem określenia roli komiksu w kształtowaniu miejskiej legendy i współczesnej (prawicowej) polszczyzny.
Historyjka zaczyna się w skarbcu najbogatszego kaczora świata, który właśnie, kosztem połowy swojej fortuny, zainstalował sobie super-duper nowe wejście do części właściwej, czyli miejsca składowania mamony i odbywania w niej relaksujących kąpieli. Skomplikowany szyfr Sknerus zapisuje na świstku papieru, który chowa do medalionu, a następnie wiesza na statuetce przedstawiającej samego siebie (nigdy bym go nie posądzał o taką próżność). Sknerus jest niezwykle zadowolony ze swojej złodziejoodpornej inwestycji, co musi oznaczać, że za chwilę los sobie z niego okrutnie zadrwi.

Kadry 4 i 5 ze strony drugiej

"Nikomu nie przyjdzie do głowy szukać kombinacji do sejfu w tak widocznym miejscu!
Po raz pierwszy w życiu jestem spokojny o własne pieniądze! Żyć nie umierać!
"

 

W tym celu ów drwiący los podsuwa Donaldowi i siostrzeńcom pod nos dzioby tytułowego leminga. Młode kaczory mają problemy ze zidentyfikowaniem zwierzęcia, dlatego zabierają je do Skarbca - niech wujek się wypowie, wszak to erudyta i globtroter. Niepomni są jednak tego, że Sknerus na wszystko patrzy przede wszystkim przez pryzmat potencjalnych zagrożeń dla własnego majątku i, widząc gryzonia, natychmiast wpada w panikę. Na skutek straszliwego rwetesu statuetka spada na podłogę, a medalion ląduje na szyi leminga, który w popłochu czmycha przez okno (na potrzeby tego komiksu Barks umieścił część gabinetową Skarbca na parterze).

Kadr 6. ze strony 4.
"Ucieka nam! I to z kombinacją do mojego sejfu u szyi!"


Dalsza część komiksu jest rozpaczliwym pościgiem za biednym gryzoniem - po ulicach Kaczogrodu, w powietrzu i na wodzie, a zakończonym w malowniczej scenerii norweskich fiordów. Warto zwrócić uwagę, że leming jest tu jedynie pozbawionym właściwie jakichkolwiek cech antropomorficznych płochliwym i nieświadomym dramatycznych konsekwencji swojej ucieczki gryzoniem. Biedaka najpierw jeden kaczor łapie do papierowej torby, a potem jakiś inny stary platfus zaczyna ganiać z wysoko uniesioną laską. Nie dziwię się, że Kaczogród szybko przestaje mu się jawić jako raj dla lemingów.  W sumie miał cholernego pecha, bo już sąsiednie miasto St. Canard na każdym rogu ma Starducksa.

Kadr z komiksu

"[Przerwy w dostawie prądu] dotknęły wszystkie miejscowe Starducksy, czyli połowę miasta. Jak teraz St. Canard może pracować na miano "miasta, które nigdy smacznie nie śpi?"


Jak już wspomniałem, publikacja The Lemming with the Locket przypada na szczyt popularności komiksu disnejowskiego w Ameryce, który w powszechnej opinii zbiega się ze szczytem formy Barksa. 58. miejsce komiksu w rankingu INDUCKS nie jest więc specjalnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że znaczna - and I mean znaczna - część z TOP100 to komiksy Dobrego Rysownika Kaczek z tamtego okresu. To zasłużona pozycja. Umieszczenie części akcji w Norwegii, jak również oparcie się na rzeczywistych wydarzeniach, sprawia, że groza sytuacji, w której znalazł się Sknerus - poniekąd na skutek zbytniej pewności siebie - wydaje się realna. Całość uzupełnia mrowie przednich gagów i n-ty odcinek jak zwykle mistrzowsko poprowadzonego przez Barksa konfliktu między Sknerusem a Donaldem. Spokój tego drugiego w obliczu nadciągającej katastrofy jest tak stoicki, że bogaty wuj bierze to za przejaw wyjątkowej beztroski.
Morałów opowieści, mniej lub bardziej głębokich, jest kilka: nie nawiązuj kontaktów z lemingami nie chowaj kartek z PINami/hasłami w dziwnych miejscach (najlepiej zapamiętuj od razu), nie pozwalaj, żeby technologia przyćmiewała Twój osąd, a samozadowolenie osłabiało czujność i nie poddawaj się, nawet jeśli jesteś w Norwegii. 


PS Jeśli historyjka brzmi w dziwny sposób znajomo, a jesteście pewni, że nie mieliście szans jej przeczytać, prawdopodobnie znacie ją z animowanej adaptacji pt. Ulubieniec Sknerusa - 35. odcinka "Kaczych Opowieści". Jest to jedna z najwierniejszych adaptacji komiksu Barksa w całej historii serialu, a zmiany są w istocie kosmetyczne (może z wyjątkiem decyzji o zastąpieniu Donalda Śmigaczem, ale to temat na inną opowieść), dzięki czemu wszystkie ważniejsze zwroty akcji i całkiem spora część gagów trafiła z kart komiksu na szklany ekran. Co ciekawe jednak, Sknerus jest tu przedstawiony jako ofiara nie tyle własnej nieroztropności (sam deklaruje, że nauczy się kombinacji zaraz po posiłku), co dobrych chęci siostrzeńców i Tasi, którzy postanawiają sprawić mu pupilka. Wbrew pozorom ma to jednak znikomy wpływ na wymowę całości.


The Lemming with The Locket
nie został nigdy wydany w Polsce (istnieje jednak tłumaczenie pirackie - sami go sobie szukajcie, jeśli chcecie), a w USA ostatnio w 2006 roku.

Ostatni kadr pochodzi z komiksu The Duck Knight Returns - scen. Ian Brill, rys. James Silvani

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
lis
Czas publikacji:
wtorek, 24 lipca 2012 21:45

Polecane wpisy

  • Seven Cities of Cibola

    Nie lubię tego komiksu. Nie chodzi o treść, czy rysunki - jedno i drugie stoi tradycyjnie u Barksa na wysokim poziomie, ale o dwuznaczną rolę, jaką pełni w komi

  • Taka niedzisiejsza

    Macie czasami tak, że patrząc z boku na ludzi wokół, dochodzicie do wniosku, że pomyliliście epoki? Że to chyba nie wasz czas? Ja czasami tak mam. Czuję jakbym

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kolega.kolegi123 napisał(a) komentarz datowany na 2012/07/26 13:58:04:

    Kolejny doskonały tekst (recenzja) Kolegi. Z niecierpliwością czekam na następny. Kolega może uznać mnie za zacheconego do lektury omawianego komiksu. A nawiasem mówiąc, wspomniany odcinek KO jest jednym z moich ulubionych.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz